Słowo „Kościół” potrafi oznaczać budynek, hierarchię, parafię albo wspólnotę wszystkich ochrzczonych. Każde z tych znaczeń pojawia się w codziennym języku. Katechizm proponuje jednak zacząć od starszego słowa: ekklesia, czyli zwołanie.
Ktoś zwołał ludzi
Ekklesia nie jest nazwą gmachu. To zgromadzenie ludzi wezwanych razem. W biblijnym tle chodzi najpierw o zgromadzenie Izraela, a chrześcijanie świadomie przejęli to słowo, aby powiedzieć: Chrystus zwołuje lud, nie zbiór prywatnych religijności.
Dlatego to samo słowo może opisywać wspólnotę liturgiczną, Kościół lokalny i Kościół powszechny. Nie są to trzy konkurencyjne instytucje, lecz trzy skale jednej rzeczywistości.
Widzialne i niewidzialne
Kościół ma wymiar widzialny: ludzi, sakramenty, decyzje, historię, dokumenty i także grzechy swoich członków. Ma też wymiar niewidzialny: więź z Chrystusem, działanie Ducha Świętego i łaskę. Katechizm nie pozwala wybrać tylko jednego z tych obrazów.
Gdy zatrzymamy się na instytucji, przegapimy jego duchowy sens. Gdy zostawimy tylko duchowość, stracimy konkretne relacje, odpowiedzialność i sakramentalne życie wspólnoty. Oba wymiary należą do tej samej historii.
Święty — i potrzebujący oczyszczenia
To rozróżnienie pomaga również w najtrudniejszym pytaniu: jak Kościół może być święty, skoro tworzą go grzesznicy? Odpowiedź Katechizmu nie polega na zaprzeczaniu winie. Kościół jest święty przez Chrystusa i dla uświęcenia ludzi, ale jego członkowie stale potrzebują nawrócenia oraz oczyszczenia.
Nie jest więc klubem ludzi, którzy zdali egzamin z doskonałości. Jest ludem zwołanym przez Boga, który uczy się żyć otrzymaną łaską.
Źródła
KKK 748–770, 781–810, 811–870; Sobór Watykański II, Lumen gentium.
